BKS Stal - Skra Częstochowa

TEKST
28 września 2011 , 15:41
BKS Stal - Skra Częstochowa

W meczu 8. kolejki III ligi śląsko-opolskiej BKS Stal przegrał ze Skrą Częstochowa

BKS Stal - Skra Częstochowa 1:3 (0:2)

Bramki: Boczek 51' -  Nogal 28', Woldan 31', Bik 88'

Żółte kartki: Schie, Żyła, Boczek - Woldan, Marozas

BKS: Zieliński - Baron, Rucki, Boczek, Suda (46.Pęszor) - Żyła, Gołąb, Czaicki (46. Wawrzyniak), Rejmanowski, Schie (77. Szopa) - Kocur (70. Antczak)

Skra: Bensz - Krasnodębski, Nogal, Woldan, Mazur, Kowalski (86. Bik), Musiał (60. Jeriomenko), Piwiński, Marczyk (77. Korbel), Pietrasiński (64. Marozas), Kozieł.


Ostatnie zwycięstwo na stadionie miejskim w Bielsku-Białej bielszczanie odnieśli w 2. kolejce z Polonią Łaziska Górne. Mecz odbył się 20 sierpnia i od tego czasu BKS nie potrafi odczarować własnego boiska. Wydawało się, że po wyjazdowej wygranej nad zespołem z Dobrzenia Wielkiego podopieczni Marka Mandli pójdą za ciosem i pokonają Skrę Częstochowa. Niestety w zwycięstwie przeszkodziły błędy bielskiej obrony i bramkarza Rafała Zielińskiego.

W pierwszej połowie BKS oddał na bramkę rywala pięć strzałów, z których tylko dwa były celne (Rejmanowski i Schie). Skra nie była wcale zespołem lepszym, ale potrafiła wykorzystać błędy w bielskiej obronie. Obie bramki w pierwszej części gry padły po rzutach rożnych. Najpierw najwięcej zimnej krwi w polu karnym BKS zachował Nogal, który z bliskiej odległości wepchnął piłkę do bramki, a później wyżej (!) od bielskiego bramkarza wyskoczył Woldan i głową zdobył drugiego gola dla gości.

Po przerwie śmielej zaatakowali gospodarze i na efekt bramkowy nie trzeba było długo czekać: dośrodkowaną z rzutu rożnego piłkę do siatki skierował Tomasz Boczek. BKS atakował, a Skra wyprowadzała kontry. Po jednej z nich, na kwadrans przed końcem spotkania, idealnej okazji nie wykorzystał Marozas, który w sytuacji sam na sam trafił w słupek. W 88 minucie meczu po kolejnym błędzie Zielińskiego trzecią bramkę dla gości strzelił Bik. Mimo tego, że w drugiej połowie meczu gospodarze rzucili wszystkie siły do ataku, nie przyniosło to rezultatu i po raz drugi z rzędu u siebie musieli przełknąć gorycz porażki.